|
|
|
Kawały z kategorii Policja i złodzieje |
|
[1]
[2]
[3]
[4] |
| |
Ksiądz jadący na rowerze spotyka policjanta, oczywiście policjant
zatrzymuje księdza i pyta:
- Gdzie są światła?
- Nie mam - odpowiada ksiądz.
- Proszę mandacik 100 zł.
Ksiądz na to:
- Synu jadę z Bogiem.
Policjant:
- Co dwóch na rowerze? mandat 200 zł.
Ksiądz posłusznie płaci i odjeżdżając myśli w duchu:
- Jak dobrze, że on nie wie, iż Bóg jest w trzech osobach.
Kumpel jest szczęśliwym posiadaczem Rovera 121 (to takie zgrabne
toczydełko). No i owemu koledze wraz z trzema innymi się bardzo
śpieszyło na wesele kuzyna gdzie miał być drużbą (oczywiście złote
krążki miał przy sobie). Ciął 110 przez teren zabudowany no i jak
zawsze w takich sytuacjach panowie nudziarze ciemnoniebiescy
zawinęli suszarką kumpla.
Akurat pan niebieski był skory do żartów, podchodzi do niego i
wali tekstem:
- Oooo nie za szybko się jechało panie kierowco???
Na to on wkurzony:
- Masz pan tu dokumenty i wypisuj mandat, jestem drużbą na ślubie,
a ślub za 10 minut.
Policjancik:
- Ale panie kierowco przekroczył pan dozwoloną prędkość o 60
kilometrów, to co najmniej 500 złotych będzie.
Na to kumpel:
- Dobra panie, nieważne, wypisuj pan.
Policjant coś tam naskrobał, pomarudził i oddał dokumenciki.
Kumple szczęśliwie dojechali na weselicho, krążki rozdane, ryż
posypany, znalazło się trochę czasu na uporządkowanie dokumentów,
wiec kumpel wziął papierzyska i zaczął sprawdzać. Prawko jest,
dowód jest, OC jest, ale mandatu brak. Przetrzepał wszystkie
papierzyska, ale mandatu brak. Więc żeby nie narobić sobie bigosu
pojechał jeszcze w ten sam dzień na posterunek żeby wyjaśnić
sprawę. Dojechali w tym samym składzie co poprzednio. No i kumpel
zagaduje do oficera dyżurnego:
- Panie władzo, mam taki problem. Dziś rano dostałem mandat, ale
mi zaginął, a nie chcę mieć kłopotów później więc zawiadamiam.
Na to oficer:
- A pamięta pan nazwisko funkcjonariusza, który to wystawiał??
- Nie panie władzo, ale mogę powiedzieć gdzie i kiedy to było.
Było to dzisiaj o 10 rano na Hutniczej koło FORDa.
Na to oficerek:
- Okay sprawdzam... dobra już wiem kto, już się z nim łączę.
No i w tym momencie oficerek wziął jakąś gruchę i zaczął do niej
gadać:
- Cześć Józek, przyszedł tu facio co mówi że dostał dzisiaj mandat
i go zgubił.
Na to Józek
- A jakim samochodem jechał
więc teraz pytanko do kumpla:
- Obywatelu jakim samochodem pan się poruszał?
no to kumpel zgodnie z prawdą:
- Rover panie władzo
Na to oficerek dyżurny do Józka:
- Rowerzysta.
Kumple się porozkładali ze śmiechu, a oficerek się pyta
pozostałych trzech;
- A wy to kto?
A na to koledzy:
- My z tym panem jechaliśmy w momencie kiedy mandat dostał.
A na to dyżurny:
- Co??? we 3 na rowerze???
- Nooo... i do tego 110 w zabudowanym.
Łapówki w postaci pieniędzy przyjmował do prawej kieszeni spodni
mundurowych.
Mam dziecko w wieku wychowawczym.
Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche.
Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, we wstecznym
lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające
światełka.
Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz
policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili zdał sobie jednak
sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i
zjechał na pobocze. Policjant podszedł do niego, bez słowa
sprawdził prawo jazdy i powiedział:
- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na
dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, więc
jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie to może Pan odjechać
bez mandatu.
Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś
policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.
|
| |
|
|
|
|
| |
|